Najpierw odmowa - nie, bo nie. Bez uzasadnienia, potem wymagania coraz to nowych dokumentów i to po kilka razy tych samych. Mają nadzieję, że się zmęczysz i odpuścisz. Mnie bardzo pomógł Rzecznik Finansowy, do którego się zwróciłam po pomoc. Po dwóch latach od zgłoszenia wypadku, po operacji, rehabilitacji, po wysłaniu tony papierów, po wsparciu Recznika, doczekałam się wreszcie skierowania na komisję i sukces !! 6 procent uszczerbku. Trzeba mieć stalowe nerwy i świętą cierpliwość. Teraz walczę z PZU. Tacy sami cwaniacy.
Zaletyżadnych nie widzę
Wadysame wady
