Nie wiem jak opisać jakość przewozu nie używając agresywnego języka. Poważnie. Trasa Warszawa Krosno miała trwać nieco ponad 6 godzin, i zawsze mniej wiecej w jej połowie organizowany był postój, na którym można było skorzystać z toalety lub coś zjeść. Dziś jak zawsze kierowca zajechał na ten parking, ale nie zatrzymując się nawet, szybko z niego wyjechał. Nie ukrywam, bardzo mi na nim zależało. Oczywiście nie ma tym konkretnym miejscu, bo jeszcze wtedy myślałam, ze każde miejsce będzie dobre, byle by móc skorzystać z toalety. Gdy jednak pół godziny później zatrzymalismy sie na stacji paliw zmieniłam zdanie. Jedna toaleta (nie, nie jedna damska i jedna meska, tylko jedna wspólna) i kolejka na 20 osob. Postój trwa 10 minut. Oczywiście większość nie zdążyła. Gdy zrezygnowani wszyscy wracali do autobusu, poprosiłam stojącego obok kierowcę o dodatkowe trzy minuty, gdyz bardzo pilnie tego potrzebuje. Usłyszałam chamskim tonem 'Nie'. Później burknal coś, ze toaleta jest w autobusie. Owszem jest, mała i choć była nawet czysta, są dni w życiu kobiety kiedy potrzebuje ona toalety z prawdziwego zdarzenia. Niestety. Ale ok, jakoś dam rade, prawda? Jeszcze tylko trzy godziny. Mniej więcej. Tutaj jak sie domyślacie-wiecej. Dojeżdżając na dworzec w Rzeszowie mieliśmy już 35 minut opóźnienia. Jeszcze sie łudziłam, to tylko pol godziny. Jednak z każda kolejna minuta przestawalam.. Aż minęło 40. Tak. Staliśmy opóźnionym o pół godziny autobusem przez 40minut na dworcu. Tak po prostu. Nie był to ogloszony postój, więc nie mogliśmy sobie po prostu wyjsc na chwilę. Nie chcialam nawet pytać kierowcy, bo słyszałam jego chamskie odzywki do pytajacych o co innego pasażerów. Wywnioskowałam, ze czekaliśmy na autokar z Kielc. Jak się później dowiedziałam od starszej Pani, która się do mnie dosiadla, odjechał stamtąd z godzinnym opóźnieniem i nikt nie zapowiadał przesiadki. Co więcej, wybrała Neobusa bo zależało jej na braku przesiadek. I naprawdę było mi przykro mówić jej, ze w Niebylcu czeka ją kolejna. Gdy już udało nam się ruszyć z Rzeszowa (a wg rozkładu już od 15minut powinnam być na miejscu, w Krośnie), utknelismy w gigantycznym korku. Ostatecznie dojechałam na miejsce z prawie 2 godzinnym opóźnieniem. I o ile zupełnie rozumiem, ze z powodu wypadku na wyjeździe z Rzeszowa spoznilismy się o pół godziny, to zupełnie nie rozumiem ani pół godzinnego opóźnienia przed Rzeszowem (nie staliśmy w zadnym korku), ani tym bardziej tego 'postoju'ktory nie był postojem na tamtejszym dworcu. Mogłabym wiadomo, patrzeć na to otwarcie, tłumaczyć sobie, ze może jakieś problemy. Ale wtedy, uważam, ze cały autokar ludzi zasługuje na choć krótkie wyjaśnienie. Musimy poczekać tu pół godziny, przepraszamy za utrudnienia. Ale nie. To zbyt wiele.
No i moze jeszcze dodam, ze 'wysoki' standard autokaru jest wysoki tylko z nazwy, miejsca bardzo ciasne, niedziłajace kontakty pod fotelami (już drugi raz mi sie to zdazyło, więc to nie przypadek jak sądzę). Ale naprawdę, jestem w stanie przejechać tą trasę w niewygodnym fotelu, życzyłabym sobie tylko odrobinę zrozumienia, empatii i szacunku ze strony kierowców. Chyba za coś my-pasażerowie-placimy?Zaletybrak
Wadychamscy kierowcy
niby nowy autokar, a jaki niewygodny
opóźnienia niewynikajace z korków ani trudnej sytuacji na drodze